— Oczywiście!

— W takim razie muszę opuścić oboje uszu, aby lepiej słyszeć. Słucham zawsze bardzo uważnie, czego mnie nauczył mój dostojny ojciec.

W tym miejscu ryknął przeraźliwie.

— Czemu ryczysz?

— To z wielkiej żałości, bo znowu sobie przypomniałem, że z mojego ojca zrobiono kiełbasy. Ale powiedzcie mi wreszcie, o co idzie, gdyż płonę z ciekawości!

— Słuchaj więc... Otóż ja i Placek...

— Za pozwoleniem — przerwał osioł — czy ty i Placek, czy Placek i ty?

— Czy to nie wszystko jedno?

— Być może, że wszystko jedno, ale wzniosły umysł zawsze dostrzeże subtelną zawiłość nawet tam, gdzie jej nie ma. Lubię być dokładny i ścisły w myśleniu. Ale zgódźmy się na ten porządek, jaki obrałeś; przeto ty i Placek...

— Ja i Placek chcieliśmy ci oznajmić, że się tak szczęśliwie zdarzyło...