— A czy to trwa długo?
— To zależy od rodzaju myśli. Przystaję czasem na dwa, czasem na trzy tygodnie, często jednak już po dwóch dniach namysłu rozwiązuję tajemnicę. Pewnego razu udało mi się rozwikłać bardzo trudne zagadnienie w ciągu jednego jedynego dnia.
— Nad czym wtedy rozmyślałeś?
— Nad tym, dlaczego mam cztery nogi...
— Trudne to było zagadnienie... I cóż wymyśliłeś?
— Rozwiązanie jest bardzo proste, jeżeli bowiem miałbym tylko trzy nogi, nie mógłbym chodzić.
— Wielkim jesteś mędrcem, Patałłachu!
— W tej chwili dręczy mnie inna tajemnica, nad którą zastanowię się dopiero w przyszłości; tego mianowicie pojąć nie mogę, dlaczego nigdy w życiu nie widziałem mojego ogona. Wyrasta on przecie ze mnie, więc jest moją własnością. Musi istnieć przeto jakiś szczególny powód, że go nie mogę zobaczyć. Są to jednak sprawy tak zawiłe, że teraz nie chcę sobie nimi zaprzątać umysłu. W tej chwili należy nam myśleć o podróży. Dokąd się skierujemy?
— Tego właśnie nie wiemy...
— Jeżeli chcecie, to ja się zastanowię — rzekł Patałłach.