— Patałłach istotnie ma szczęście, bo mu nie oberwałem na pożegnanie ucha. Oj, jak mnie swędzi skóra!

— Przeklęte mrówki!

— Nie mów o nich, bo mi się znowu zaczyna zdawać, że łażą po mnie. Ale słuchaj no, Jacku, może by tak kogo zapytać o drogę? Nie może być, aby nikt nie słyszał o takim kraju, w którym nikt nie pracuje.

— Kogo zapytać? Każdy jest dla nas tak nieuprzejmy albo zajęty pracą...

— Spójrz, coś leci!... O, siada na kwiatach!... Co to takiego?

— Nie wiem, jakieś małe stworzenie i widać łagodne, bo lubi kwiaty.

— Czy ten, co lubi kwiaty, jest łagodny?

— Tego nie wiem, ale myślę, że tak jest, bo nasz nauczyciel lubił kwiaty. I nasza matka, pamiętasz...

— Daj mi pokój98, niczego nie pamiętam... Po co przypominasz matkę?

— Tak mi jakoś się przypomniało... Już tego nie uczynię... Ale zagadaj no do tego stworzenia!