Pszczoła, nie zwróciwszy nawet uwagi na jego słowa, przeleciała na inny kwiat.
— To jakieś głupie stworzenie — szepnął Jacek — wciąż tylko wącha kwiaty. Należy z nim rozmawiać spokojnie. Hej, pszczoło — krzyknął — dlaczego nam nie odpowiadasz?!
— Bo po co mam odpowiadać na niemądre pytania? — zabrzęczała pszczoła.
— Więc nigdy nie słyszałaś o takim kraju?
— Owszem, słyszałam. Niedawno przebiegał tędy straszliwy zwierz kłapouch i ryczał o tym na cały świat. Podobno był to osioł. Taki kraj nie istnieje...
— Ej! — rzekł Jacek. — A ja myślę, że ten kraj już chyba niedaleko. Przecie ty latasz sobie, wesoło brzęcząc, i nic innego nie robisz, tylko wąchasz kwiaty.
Pszczoła musiała się bardzo zdumieć, tak że aż zachwiał się ten kwiat, na którym siedziała.
— Ja wącham kwiaty? Czy jesteście obrani z rozumu? Przecież ja jestem pszczoła!
— Cóż więc z tego, że ty jesteś pszczoła?
— To znaczy, że nie znam chwili wytchnienia i pracuję, pracuję bez końca. Odbywam dalekie podróże, aby znaleźć pracę. Przestaję pracować wtedy dopiero, kiedy umieram.