— Smutno bardzo — rzekł Placek.

— Czy zostaniemy tu?

— O, nie! Pójdziemy na zachód... Tam jest miasto...

— Żal mi tej kobiety... — rzekł nieśmiało Jacek.

Placek spojrzał na niego z podziwem i szepnął z trudem:

— Dziwna rzecz: i mnie jej żal... Ale co my tu będziemy robili?

— Czy myślisz, że jej syn powróci?

— Chciałbym, żeby powrócił... Ale śpieszmy się, idziemy na zachód. Patrz, tam biegnie ścieżka!

— Dobrze, ale chciałbym ci coś powiedzieć... Nie będziesz się śmiał?

— Tu jest tak smutno, że nie można się śmiać.