— Słuchaj no, Placek, ale to, cośmy zrobili, to nie była praca?

— Oczywiście — zaśmiał się Placek — to był figiel. Pomyśl sobie, jak się kobiecina zdumieje!

— Tak, chciałbym to widzieć... Śmieszna to była kobieta! Ale dlaczego ona nas pocałowała?

— Nie wiem — odrzekł Placek zamyślony.

— I ja tego nie mogę zrozumieć...

— Ja myślę, że kobiety czynią to dla swojej przyjemności. Ta kobieta jednak bardzo mi się podobała, bo nie zrobiła nam najmniejszej krzywdy.

— Ale chciała nas zatrzymać, abyśmy pracowali!

— Dlategośmy odeszli. A za to, że nas nakarmiła, nazbieraliśmy jej drzewa.

— O, nie! — zawołał Jacek. — Ja nie dlatego to uczyniłem.

— A ja myślałem...