— Witajcie — rzekł wesoło — czy jesteście zdrowi?

— Owszem, bardzo zdrowi! — odrzekli zdumieni tą miłą troskliwością.

— No to chwała Bogu — mówił spracowany chłop — bo byłbym niepocieszony, gdyby wam cokolwiek dolegało.

— Dlaczego? Przecie nas nie znasz.

— Pewnie, że nie znam, ale się zawsze smucę, jeśli komukolwiek jest źle na świecie. Wszystkim ludziom powinno być dobrze i wszyscy powinni być szczęśliwi. O, jakże się cieszę!

— A ty jesteś szczęśliwy?

— Ja jestem najszczęśliwszy.

— Jak możesz tak mówić, kiedy jesteś obdarty i spełniasz jakąś dziwną pracę?

— Cha! Cha! — zaśmiał się chłop wielkim, szerokim i szczerym śmiechem. — To jest praca ciężka, ale wcale nie dziwna.

— A cóż ty robisz?