— Prosto jak strzelił, a potem na lewo.

— A kiedy trzeba iść na lewo?

— Skręcicie tam, gdzie zawsze pasą się barany.

— A jeżeli nie będzie baranów?

— To ich trzeba poszukać, bo od baranów idzie się na lewo.

— A jeżeli ich nie znajdziemy?

— To już nie wiem jak. Jakby były barany, tobym wiedział.

Nagle Jacek, który przypadkiem spojrzał przed siebie, wykrzyknął:

— Co tam widać?

— A to właśnie to wielkie miasto! — odrzekł chłop.