— Trzeba pomyśleć!
— Pomyślimy...
Siedli w krzakach i myśleli przez długi czas; wymyślili tysiąc i jedno szachrajstwo128, ale żadne nie było do wykonania.
Nagle Jacek skoczył, jakby go ukąsiła tarantula.
— Mam! — krzyknął.
— Gadaj, co znalazłeś...
Jacek rozejrzał się pilnie dookoła, potem nachylił się do ucha Placka i szeptał w nie długo i roztropnie. Placek słuchał uważnie i rzekł z uznaniem:
— To się da zrobić.
— Chodźmy! — rzekł wesoło Jacek.
— Najpierw muszą nam wyróść garby.