— Ha! — zawołał Jacek. — Oddałbym pół życia za tę kiełbasę.

— Poczekaj, pogadam z tym człowiekiem — rzekł Placek.

Podszedł do oberżysty i przemówił z pokorną miną:

— Panie gospodarzu, przyszedłem tu z daleka i chciałbym się dowiedzieć, kim był ten Patalłach, z którego zrobił pan tak wyborną kiełbasę.

— Chętnie ci odpowiem, młodzieńcze — odrzekł oberżysta — bo mam wrażenie, że cię zajmuje los twojego bliskiego krewniaka. Patałłach był to najgłupszy osioł, jakiego widziałem w życiu. Schwytałem go pod miastem, gdzie stał zamyślony od kilku dni i byłby zdechł z głodu, gdybym go nie był nakarmił. Chciałem go potem zmusić do pracy, ale nie było sposobu, bo tylko wierzgał i ryczał, że jest największym filozofem świata i że gardzi pracą. Dałem mu spokój, gdyż czekałem na takiego lekkomyślnego człowieka, który by go kupił za tanie pieniądze, zdarzyło się jednak, że do mojej oberży zajechał jakiś uczony mędrzec. Ponieważ nie miał czym opłacić noclegu, pozwoliłem mu się przespać w stajni. Skorzystał z tego Patałłach i zjadł wszystkie książki, które uczony nosił w węzełku130. Wtedy już dostał opętania i widać rozum pomieszał mu się jeszcze bardziej, bo zaczął ryczeć przeraźliwie od rana do wieczora, potem przez całą noc, z niezmiernej dumy, i gadał od rzeczy, że go powinni mianować królewskim rządcą, bo mędrca takiego jak on świat dotąd nie widział. Było z tego dużo zabawy, jak to zawsze z przemądrzałego osła, ale nikt nie mógł zmrużyć oka, więc go wczoraj musiałem zarżnąć i zrobić kiełbasy na dzisiejsze święto. Jeśli masz pieniądze i dobre zęby, to możesz je spróbować. W ten sposób możesz tanio zostać filozofem.

— Pieniędzy nie mam — odrzekł Placek — ale mam dobre zęby.

— Za zęby nie dam ci kiełbasy, bo mam swoje, tani to towar. Ale co masz w swoim garbie?

— Garb — odrzekł Placek — mam z samego atłasu131 i jedwabiu i chętnie oddałbym ci dwa łokcie132 jedwabiu za łokieć kiełbasy.

— Jest to godziwy interes — odrzekł oberżysta. — Chociaż w mojej kiełbasie nie ma jedwabiu, ale jest w niej sama mądrość.

— Tak — odrzekł Placek — ale ponieważ wszyscy mają garb, więc i ja go muszę mieć. Dlaczego właściwie wszyscy w tym mieście noszą garby?