„...Czemu was tu nie ma? Czemu nie ma tu ciebie, najdroższa i jedyna, święta moja mateczko...”.

Pani Borowska zaczęła czytać z trudem, bo oczy jej zaszkliły się łzami.

„...Czemu tu nie ma cioci, która napisałaby najpiękniejszy w życiu swoim wiersz...”.

— Maleństwo moje ukochane... — szepnęła ciotka.

„...Czemu tu nie ma tego najlepszego człowieka na świecie, wujaszka doktora? Zdawało mi się, że go widzę na księżycu, jak się do mnie uśmiecha, mój drogi i kochany...”.

— Powoli! — rzekł doktor bardzo cicho. — Czemu pani tak prędko czyta? Niech pani przeczyta to raz jeszcze...

Pani Borowska odczytała po raz drugi, a doktor wlazł w jakiś ciemny kąt i pytał stamtąd:

— Napisała: „mój drogi i kochany”?

— Tak, panie doktorze...

Nagle doktor wrzasnął ni stąd, ni zowąd: