— Europejska heca! Słowo daję...

Tamci spojrzeli na niego ciekawie.

— Jaka heca? Co się stało, panie doktorze?

— Nic... Nic... Tylko, że słynny tenor niósł walizkę za Irenką. Ha! Ha!

Burmistrz mrugnął na żyrafę.

— Piąte piwo! — szepnął.

Po półgodzinie doktor zaśmiał się po raz drugi.

— „Pokochać można, wierzyć nie trzeba”, rzekła matka do swej córki — głosił doktor.

Oni spojrzeli ze zdumieniem.

— Szóste piwo! — z gorzką zawiścią bąknęła żyrafa.