— Można! Wiedziałaś, dlaczego byłem smutny, możesz dowiedzieć się, dlaczego jestem wesoły. Zresztą, za godzinę wyjeżdżasz, więc wszystko pojedzie z tobą. Irenko, jestem szczęśliwy!

— Och, to dobrze, to dobrze! — szepnęła Irenka gorąco.

— A wiesz, czemu? Odkochałem się! Z Gretą Garbo koniec, amen, finis104. Może do mnie pisać na Berdyczów105!

Liliowy świat zakręcił się wraz z Irenką. Z serca spadł jej ogromny kamień i bez szelestu potoczył się po dywanie.

— Zbyszku! — rzekła z radością. — Już nie będziesz cierpiał?

— Tego jeszcze nie wiem — odpowiedział z nagłą chmurą na czole. — Wprawdzie przeszło mi tamto, ale przyszło nowe. Ja nie mogę żyć bez miłości. Zakochałem się na nowo...

— W kim? — zakwiliła Irenka.

Zbyszek wydobył z kieszeni na piersi fotografię jasnowłosej niewiasty, tak szeroko uśmiechniętej, jak gdyby prosiła publiczność o staranne policzenie jej zębów. Irenka spojrzała rysim wzrokiem.

— Widzisz? To jest Liliana! — mówił Zbyszek.

— To jest czupiradło! — krzyknęła Irenka.