— Bo nie daj Boże, aby odjechała.

— Nie odjedzie, nie odjedzie — mówiła wzruszona pani Opolska. — Tak ją Piotr polubił?

— Czy można nie polubić słońca? — odpowiedział stary sługa pytaniem na pytanie.

Irenka chciała jednak wyjechać czym prędzej.

— Babuniu złota — rzekła przytuliwszy główkę do piersi pani Opolskiej. — Ja muszę czym prędzej pojechać do mamy.

— Wiem o tym, jutro pojedziemy.

— Jak to: „pojedziemy”? — zapytała Irenka, zatrzymując oddech w piersiach.

— Bo ty pojedziesz i ja pojadę.

— O, Boże! — krzyknęła dziewczyna. — Babunia jest cudna, droga, święta!

„Ładna święta...”, pomyślała pani Opolska tuląc, ją z miłością.