— Dziewczyno — rzekł doktor krwawym głosem — jeśli mnie będziesz hańbić publicznie, zastrzelę ciebie, siebie i wszystkich.
— Irenka mówi prawdę — szepnęła zachwyconym szeptem ciocia Amelia.
W tej chwili zły wiatr powiał przez jej serce.
— Czy pan doktor wystroił się tak dla pani Opolskiej? — zapytała gorzko.
— A panna Amelia myślała może, że do trumny?
— Niech pan odpuka, na Boga, niech pan doktor odpuka!
Na szczęście weszła pani Opolska pod rękę z panią Borowską.
„Jeżeli”, myślał doktor, „hrabina krzyknie przeraźliwie i ucieknie, podpalę dom i skoczę w ogień”.
Pani Opolska spojrzała jednak na niego wesołym wzrokiem i nieznacznie mrugnęła w stronę pani Borowskiej.
„Będę żył na hańbę świata!” — pomyślał doktor wesoło.