— Wcale sobie z nimi nie pogadasz, bo wtedy ja z tobą pogadam. Czy wiesz, co zrobiły ciotki?
— Jak Boga kocham, nie wiem...
— Zawróciłaś zacnym kobietom w głowie, nagadałaś im niestworzonych rzeczy... Czemu ty ciągle wyglądasz przez okno?
— Nic, nic... Niech tatuś mówi.
— Otóż poczciwe ciotki zebrały cały swój majątek... Irenko! Mówię do ciebie, patrz mi w oczy, nie w okno!... Ten cały majątek: broszki, pierścionki i bransoletki, przyniosły do mnie, aby mnie poratować. To bardzo piękne, moje dziecko, ale niepotrzebne. Wezwałem cię, Irenko, aby ci o tym powiedzieć. Wiem, że kochasz te zacne kobiety, ale trzeba je kochać jeszcze więcej... Czy ten twój pies oszalał? Czego on tak wyje?...
— On ma swoje powody — rzekła Irenka z przekonaniem. — A ciotki będę bardzo, bardzo kochała.
— To dobrze. Widzisz to zawiniątko?
— Widzę.
— To cały ich majątek. Schowam go do tej szuflady wraz z karteczką, na której będzie napisane, że to ich własność. Kiedyś ja im to zwrócę albo ty. Będziesz pamiętać?
— Będę, ale ja już muszę iść.