Jaś zacisnął usta na znak, że na mękach nawet słowa nie wyrzeknie. Wobec tego Irenka, obejrzawszy się, czy nikt nie podsłuchuje, powiedziała mu tajemniczym szeptem:
— To są jaja zaczarowanej kury, ważne tylko w piątek. Dzisiaj właśnie jest piątek...
Jaś zaledwie oddychał z wielkiego wrażenia.
— Otóż jeżeli ktoś będzie te jaja trzymał: jedno w jednej, a drugie w drugiej ręce, najkrócej przez godzinę, wtedy po godzinie wylęgnie się z każdego złote kurczę.
Przed Jasiem otworzyło się niebo.
— Ja będę trzymał! — szepnął gorąco.
— Niemożliwe! Ta cudowna sztuka wtedy uda się, jeżeli ten, co trzyma, ani nie poruszy się, ani jednego nawet słowa nie wypowie.
— Ja ani nie poruszę się, ani nie wypowiem słowa!
Irenka spojrzała na niego podejrzliwie.
— Naprawdę? Jak mnie kochasz?