— Pan doktor! — krzyknęła z triumfem Irenka.
— Jeden wariat od razu pozna drugiego — rzekł doktor z głębokim uznaniem.
IX
Gromadka rozpierzchła się jak stadko kuropatw po wystrzale. Uroczystość rozstania była w miarę żałobna, a trochę komiczna; wzruszająca i rzewna była chwila, kiedy Irenka z niezwykłą powagą, jaką musiał mieć na twarzy Napoleon74, żegnający swoją gwardię, wydobyła z szafy małe zawiniątko i wręczając je oszołomionym ciotkom, rzekła:
— Tatuś polecił mi, abym to zwróciła.
Był to ów dostojny a ubożuchny skarb ciotek, ofiarowany panu Borowskiemu w smutnej godzinie.
Wielką beczkę straży pożarnej można by napełnić łzami, które popłynęły tego dnia. Serce nie mogło oderwać się od serca, nie dawały rozpleść się ramiona. Wreszcie babcia z rozdzierającym okrzykiem: „Ja tygodnia nie przeżyję” zakończyła żałobną uroczystość i rozpoczęła jej ustęp wesoły — za żadną bowiem cenę nie chciała wejść do wagonu, głośno narzekając, że kolej wymyślił diabeł, a w żelaznych klatkach powinno się wozić małpy, a nie uczciwych ludzi. Dopiero natarczywy gwizd sapiącej ze zmęczenia lokomotywy przeraził babkę, a doktor, korzystając z tej chwili, wepchnął ją do wagonu.
— Grubianin! — zdołała krzyknąć babka i odjechała w siną dal.
Ciotka Amelia zamieszkała w domu doktora i objęła generalską władzę nad straszliwą graciarnią i przeznaczoną do posług osobą płci żeńskiej, żywo przypominającą żołnierza ciężkiej artylerii.
— Jest to dobra dzieweczka — objaśnił doktor. — Ma tylko tę wadę, że myje się rzadko i jedynie z polecenia lekarza. Poza tym od stycznia do grudnia obwiązuje sobie twarzyczkę, bo się boi, aby jej nie zawiało. Kiedy zrobi herbatę, można ją uważać za rosół, a kiedy ugotuje rosół, można go podać jako herbatę. Ja jednak nie narzekam, bo sam tego nigdy nie spożywam, chyba że odważny znajdzie się gość, wtedy tym piekielnym odwarem75 raczy się gościa, aby już nigdy nie wrócił. Zdaje mi się, że pan burmistrz dlatego nie kłania mi się od roku, bo raz był u mnie na obiedzie. Niech to pani nie przestrasza. Dzieweczka, jak już powiedziałem, jest miła, a na starość zrobię z niej pierwszorzędną czarownicę.