— Niemożliwe!
— Ja też tak myślę. Czy zadzwonić? O Boże, jak mi serce bije.
Pan Podkówka jednakże był spokojny i wyniosły. Bez trwogi nacisnął guziczek dzwonka i spojrzeniem dziewczynie dodawał odwagi. Ona wbiła wzrok w bramę i zdawało się jej, że czeka bardzo, bardzo długo. Wreszcie drzwi otwarto i ukazał się siwy lokaj z miłą twarzą.
— Panienka do kogo? — spytał uprzejmie.
— Do pani Opolskiej... Ja w bardzo ważnej sprawie.
— Pani hrabiny nie ma w Warszawie.
— O Boże! — jęknęła dziewczyna. — A kiedy wróci?
— Tego nikt nie wie. Pani hrabina mieszka w tej chwili w Zakopanem89, w willi „Ustronie”, ale jak długo tam będzie, tego też nikt nie wie.
— Dziękuję panu... — szepnęła Irenka.
— Czy panience słabo? — zapytał stary człowiek z niepokojem.