Poszła za nim, niosąc swoją walizeczkę, bardzo rada, że ją prowadzi młodzieniec tak bardzo wytworny.

„Pierwsza klasa”, pomyślała z uznaniem Irenka, dla której uosobieniem elegancji i doskonałych manier był dotąd pan Podkówka.

Młodzieniec zwrócił się nagle do niej z wesołym pytaniem:

— A czemu pani nie wzięła dorożki?

— Szkoda pieniędzy na takie hece — odrzekła Irenka wesoło.

On przyjrzał jej się spod oka i pokręcił głową.

— I pani chce zamieszkać w „Ustroniu”?

— A bo co?

— Nic... nic... A czy pani wie, że w „Ustroniu” jest bardzo drogo i że tam mieszkają same hrabiny?

Irenka pokazała w uśmiechu wszystkie zdrowe i białe zęby.