— Jeśli pan nikomu nie powtórzy, to panu coś powiem.
— Nikomu nie powtórzę — zaśmiał się młodzieniec. — No, niech pani mówi...
— Ja też jestem hrabianką, ale podróżuję incognito94.
On najpierw bardzo się zdumiał, a potem zaśmiał się tak głośno, jak gdyby usłyszał najlepszy dowcip. Irenka wybuchnęła śmiechem równie donośnym, tylko bardziej perlistym.
„Śmieszny berbeć!”, pomyślał, patrząc na nią z przyjemnością. A głośno dodał:
— Już niedaleko. Przejdziemy jedną tylko ulicę...
— Proszę pana...
— Co takiego?
— Czemu wszyscy ludzie tak na pana dziwnie patrzą? Każdy się odwraca... Przystojny pan jest, nie ma co, ale i mężczyźni też pana oglądają jak wielkie dziwo.
Młodzieniec wpadł w wyborny humor i raz po raz śmiał się głośno.