— Jaki kanonik?
— Nie wiem. Mówił, że najgłówniejszy. A zaglądał przy tym do środka jak szpicel.
— Wyrzuciłeś go za drzwi?
— Nie wyrzuciłem, bo sam poszedł.
— Dobrze.
Mumia, nosząca apostolskie imię, zamknęła drzwi.
„Dzielny pan Szymbart!”, pomyślała Ewcia. „Doskonale wymyślił tego kanonika”.
— Czemu się pani śmieje? — zapytał nagle pan Mudrowicz.
— Ja? Tak sobie... Bo mi bardzo przyjemnie...
Stary człowiek spojrzał na nią podejrzliwie i pokręcił głową.