— Chciałabym jedynie zwrócić uwagę pana... A widzi pan, że się boję... Chciałam zwrócić uwagę, że pański strój jest cokolwiek osobliwy. O, już się pan będzie gniewał!
Uwaga była podstępna. Pan Mudrowicz wcale się nie gniewał, bo jeśli można było odczytać cokolwiek ze straszliwie brzydkiego oblicza, trochę się zawstydził. A Ewcia mówiła z pośpiechem:
— Po co się pan na taki upał odziewa tak ciężko i tak czarno? To straszny strój i cokolwiek starożytny. Paweł jest tak samo odziany, lecz mnie to nie obchodzi. Ale pan...
— Cóż ja?
Można było przypuścić, że w głowie pana Mudrowicza coś zadrżało.
— Pan powinien być ślicznie odziany. Nie jaskrawo, oczywiście, ale doskonale. Dla pana byłoby wymarzone ubranie ciemnogranatowe i krawat ze złotymi prążkami. Widziałam onegdaj87 na ulicy jakiegoś starszego pana tak odzianego i powiadam panu, że można się było zakochać...
Pan Mudrowicz słuchał jakby głosu z tamtego świata
— I musi się pan ogolić. Koniecznie, proszę pana! Mój ojciec mówił mi kiedyś, że ten angielski pisarz, który powiedział, iż „myśli człowieka ogolonego są inne niż tego samego człowieka nieogolonego”, jest niezmiernie mądrym znawcą życia. Wyborne, co? Jak gdyby szczecina brody wyrastała nie z ciała, lecz z duszy. Czy pan jest tego samego zdania?
— Być może — odparł pan Mudrowicz — być może.
Dotknął ręką zjeżonej swej brody i drgnął. Ewcia patrzyła pilnie na każdy jego ruch i szukała jego spojrzenia. Strach odleciał już dawno. Przez jakąś szczelinę w otwartej skorupie tego człowieka zdołała się przemycić i zdawało się, że widzi jego serce — skostniałe albo pełne jakiejś goryczy, a jednak ludzkie. Przez długie lata samotności czy też nieznanych klęsk człowiek ten zdziwaczał, lecz w chwili, kiedy mu ona przypomniała, że poza tą zatęchłą izbą jest jeszcze świat jasny i barwny, musiała w nim obudzić jakieś wspomnienia. Działy się w nim istotnie dziwne historie. Widać było, że się jeszcze miota, walczy ze sobą, że jest zalękły i zdumiony. Czy nikt z nim nigdy nie rozmawia? Zdaje się, że w tym mrocznym domu jest tylko on i ta karawaniarska kreatura, Paweł.