— Bardzo panią przepraszam!
Panienka uśmiechnęła się, a potężny bas wzruszył ramionami i zniknął.
Ewcia skinęła w stronę panienki ręką, uśmiechnęła się i uciekła do domu. Jerzy stał jeszcze przez chwilę, ponownie się ukłonił i powlókł się jej śladem. Panienka patrzyła ciekawie, bo ten zbrodniarz wydał się jej bardzo przyjemnym młodzianem.
Tymczasem Jerzy, chmurny jak Achilles88 w pierwszej pieśni Iliady89, ukrył się w pracowni wraz ze swym wstydem, a Ewcia pobiegła do pani Zawidzkiej, o, jakże wspaniale odmienionej! Roześmiała się wesoło na widok rozbrykanej kozy i rzekła:
— Gdzie Jurek?
— Płacze gdzieś na strychu! — odpowiedziała Ewcia. — Ale mu dałam łupnia, co? O, proszę pani, jaka ja jestem szczęśliwa! Jaka szczęśliwa. Ale mam głowę, prawda?
— Mniejsza o głowę — powiedziała pani Zawidzka. — Rzecz najważniejsza, że masz złote serce. Ale powiedz mi, dziewczyno, teraz już poważnie, bo Jurka nie ma, w jaki sposób potrafiłaś udobruchać pana Mudrowicza?
— Mam wrażenie — odrzekła Ewcia — że to było dość łatwe. Zrozumiałam do razu, że się ni stąd, ni zowąd zrobiło wielkie święto z tego, że ktoś do niego przyszedł i po ludzku zagadał. I o obrazach wcale tego nie mówił, co ja nabredziłam. Ja tylko tak, żeby pożartować... A do mnie to nawet raz jeden powiedział „Ewuniu”. Był bardzo dziwny i niby nie chciał ze mną gadać, a gadaliśmy przez cztery godziny. I tylko patrzył i patrzył mi w oczy... Czasem to mi było aż dziwnie... Proszę pani, jak to jest naprawdę z panem Mudrowiczem? Kto to taki? Co mu się stało w życiu, bo że coś się stało, za to dam głowę. Prawda to, co mi się wydaje, że on nie jest zły, tylko bardzo nieszczęśliwy?
Pani Zawidzka zamyśliła się. Potem zaczęła mówić powoli i jakby z głębokim namysłem:
— Cokolwiek o tym wiem, chociaż niewiele. Powiem ci, dziecko drogie, bo zdaje się, że sama dobrze odgadłaś. Mnie mój nieboszczyk mąż mówił o panu Mudrowiczu. Nie bardzo go wprawdzie lubił, twierdził jednakże zawsze, że mu się stała krzywda. Z Jurkiem o tym nie mówiłam, bo i po co, tobie jednak powiem. To człowiek naprawdę nieszczęśliwy. Pierwszym jego nieszczęściem była jego zdumiewająca brzydota. Zawsze mu się zdawało, że ludzie patrzą na niego z odrazą i że każdy uciekłby chętnie na jego widok...