— Napisałam do niego list tak serdecznie, jak tylko umiałam — rzekła pani Zawidzka.

— Och, to bardzo dobrze! — zawołała Ewcia. — Trzeba kuć serce, póki gorące.

— Słusznie — uśmiechnęła się pani Zawidzka.

— A czy pani pozwoli, abym ja zrobiła dopisek?

— Ależ oczywiście! Masz ten list i pisz!

Ewcia usiadła z pośpiechem przy stole i niezmiernie starannie dopisała:

„Drogi Panie! Gdyby Pan wiedział, ile radości sprawił Pan nam wszystkim, to by Pan chyba skakał też z radości. Kocham Pana strasznie. Ewa Tyszowska”.

— Czy tak dobrze?

Pani Zawidzka śmiała się, czytając.

— Nie należy starych ludzi namawiać do tego, aby skakali, ale niech i tak będzie. A teraz, Ewuniu, musisz mi obiecać, że Jurkowi nie powtórzysz ani słowa z tego, co ci mówiłam...