— Matko, jesteś wielka! Ile butelek?
— Jakich butelek? — zdumiała się pani Zawidzka.
— Wina.
— Jakiego wina?
— Przecież Ewcia mówiła, że mam pójść po wino... I to zaraz, bo będzie wspaniała uczta. Czyżby ten brzdąc...
— Ależ tak, tak! — rzekła pani Zawidzka z pośpiechem. — Będzie i kolacja, i będzie wino!
— Więc brzdąc nie zełgał po raz pierwszy w życiu!
— Kupisz wina — mówiła matka, ukrywając śmiech — a przy sposobności zaniesiesz ten list do pana Mudrowicza.
— Podziękowanie? Bardzo słusznie... Ale obrazy mu się nie podobały...
— Bardzo mu się podobały! Ewcia żartowała...