— Jerzy — szepnęła Ewcia — Spojrzyj na lewo... Widzisz?

— Owszem, widzę mur!

— Spójrz wyżej... Panienka! — szepnęła Ewcia.

— Jeżeli znowu urządzisz jakiś kawał, to cię uduszę...

— Nie rób tego, bo panienka po raz drugi narobi krzyku.

Panienka z okna sąsiedniej willi patrzyła z uśmiechem na tych dwoje, którzy się bili o godzinie drugiej, a tańczą o siódmej.

— Jerzy, wiesz co?

— Co?

— Rzuć jej różę.

— Rzucę, ale doniczkę na twoją głowę!