— Jakaż to prośba?
— Otóż właśnie, że jeszcze nie wiem. Myślę jednak, że pana o coś poproszę. Na lody to mnie pan zaprosił przez telefon, więc to się nie liczy.
— Sama się zaprosiłaś! — zaśmiał się stary człowiek i patrzył wesoło na najchytrzejszą kobietę stulecia. — A co do tej twojej prośby, zgoda!
— Ręka?
— Ręka! — zawołał pan Mudrowicz.
Uderzyli w dłonie, jak to czynią dwaj przemyślni Cyganie po ukończeniu targu końmi.
— Już szósta! — rzekła Ewcia. — Niech pan weźmie nowy kapelusz i laskę. Panie Pawle!
Czarne widmo ukazało się jak na zawołanie.
— Proszę podać panu kapelusz i laskę! Ach... Jeszcze jedno... Co Paweł przygotował na kolację dla pana?
Widmo odrzekło, że kwaśne mleko z kartoflami jest zwyczajnym pożywieniem wieczorowym i pana, i sługi. A gdyby i panienka zapragnęła wybornej tej potrawy, znajdzie się i dla panienki.