— O! — wykrzykiwał Tyszowski. — Czemuż to ciocia jeszcze nie śpi?

A ona odpowiadała:

— Gdybym leżała nawet w trumnie, też bym nie mogła zasnąć!

Noc bladła z przerażenia, słysząc te okropne słowa.

— Czy się coś stało? — pytał Tyszowski zaniepokojony.

— Stało się. Ewcia wieczorem nie jadła.

— Boże drogi, chora?

— Ewcia nie jest chora i mogłaby zjeść całe cielę. Tylko, że nie było co jeść... Pan może jeść ten bulion, którym pan żywi swoje bakcyle, bo panu jest wszystko jedno, ale dziecko trzeba nakarmić uczciwie. Czy pan słyszy?

— Słyszę, słyszę, niech ciocia nie krzyczy. A czemuż to nie ma u nas co jeść?

— Bo manna nie spadła z nieba!