— Nie rozumiem!

— To nic nie szkodzi, może kiedyś zrozumiesz. Ja ci to tylko mogę powiedzieć, że gdyby Jurek musiał namalować anioła, to ten anioł miałby oczy orzechowego koloru.

— Ewa! — szepnęła ze zdumieniem panienka.

— Co się stało? — zapytała Ewcia. — Istnieje przecież wielu ludzi, mających taki dziwny kolor oczów. Czy tobie słabo, Basieńko?

— Nie, nie...

— Bo mi się zdaje, że trochę zbladłaś.

— To z gorąca! — szepnęła Basia.

— Oczywiście! — rzekła Ewcia z głęboką powagą. — Może odpoczniesz?

— Tak, tak... — mówiła Basia, bardzo zamyślona. — A co ty będziesz robiła?

— Najpierw muszę napisać list do mojego Chińczyka, zajdę do pani Szymbartowej zapytać o Zosię, a po południu przyjdzie Rogalik, który się ze swoimi obraziętami wybiera do pana Mudrowicza. Muszę go pouczyć o wszystkim.