— Bardzo mi miło — odrzekł Jerzy z bladym uśmiechem, lecz spojrzał na nią ciekawie.
— Pan Mudrowicz powiedział... Pan Mudrowicz powiedział, że ty jesteś jednym z najbogatszych ludzi...
— Co takiego? Czy przypadkiem mój przyjaciel Rogalik nie nauczył pić pana Mudrowicza?
— Twój przyjaciel Rogalik — rzekła Ewa podniesionym głosem — ani sam nie pije, ani nikogo nie uczy pić. Pan Mudrowicz, mówiąc, że jesteś jednym z najbogatszych ludzi, miał na myśli twój talent.
— Ach tak?
— Tak. Pan Mudrowicz jest mądry i mówił, że teraz już jesteś znakomity, a niedługo będziesz sławny, i że ani talentu, ani sławy za żadne pieniądze się nie kupi. Takiego bogactwa nikt ci nie odbierze i więcej jest ono warte... Więcej warte nawet niż trzy fabryki. To tylko chciałam ci powiedzieć..
Jerzy popatrzył na nią jasnym, przeciągłym spojrzeniem.
— Kochane z ciebie dziewczynisko! — powiedział wreszcie cicho i odszedł.
„Zdaje się, że jednak zrozumiał”, pomyślała Ewa. „Wszystko mu trzeba wkładać łopatą do głowy... Ale muszę zajrzeć do Basi!”.
Basia była u matki, natomiast pan Zawiłowski, zawsze rad z przybycia Ewy, cieszył się dzisiaj niezwykle gorąco. Zaprowadził ją do swego gabinetu, starannie zamknął drzwi i położywszy palec na ustach na znak, że zostaną omówione sprawy niezwykle ważne i tajemnicze, rzekł: