Pani Halicka się obruszyła.
— Jeszcze się nikt nie skarżył na moją delikatność.
Wobec tego, chytrze okrążając pana Tyszowskiego, zagadnęła go ciocia znienacka:
— Zamordował pan kogoś czy co?
— Dobra kobieto! — odrzekł on. — Skąd takie posądzenie?
— Stąd, że pan wygląda jak siedem nieszczęść. Co pana gryzie?
— Troski mnie gryzą... Ależ ciocia ma oko!
— To nie ja, to Ewcia spostrzegła. Ja mam co innego do roboty niż patrzeć na pańskie miny.
— Ewcia? Ta dziewczyna ma tyle oczu co mucha. Cóż ona cioci nagadała?
— Nic nie nagadała. Nam kobietom starczą dwa słowa i już wszystko wiemy, a Ewcia to mądra dziewczyna!