— A dlaczego uciekłaś?

— Bo skąd ja wiem, czy on się chciał żenić?!

Pan Mudrowicz nie mógł pojąć tych zawiłości, więc ją zaczął łagodnie wypytywać. Ewcia oznajmiła mu, że nie mogła patrzeć na mękę dwóch serc, z których kapały krwawe łzy, więc użyła chytrego sposobu, aby je rzucić we wzajemne objęcia.

— Dobrze zrobiłaś, więc czemu się martwisz? — śmiał się pan Mudrowicz.

— Może dobrze, ale nikt mnie o to nie prosił. A jeżeli z tego będzie tragedia?

— Tragedia będzie, bo pani Zawidzka nie wie, co się z tobą stało. Siedź tu spokojnie, a ja zatelefonuję.

— O Boże! Co to będzie?

Nic nie było, bo telefon Zawidzkich nie odpowiadał.

— Pewnie myślą, że to ja dzwonię i dlatego nie podchodzą do telefonu! Dobrze mi tak!

Pan Mudrowicz chodził po pokoju, zatroskany.