— Nie, nie!

Ewcia myślała przez chwilę, głęboko coś rozważając.

— Czy mama jest w domu?

— Nie. Poszła do apteki.

— Po nowy tran?

— Nie. Po sól morszyńską42, bo ja muszę zawsze w dni nieparzyste...

— Słuchaj, Zosiu! Podaruj mi ten tran...

Zosia spojrzała na nią z bezmiernym podziwem.

— Wypijesz go?

— Ja nigdy! Nie cierpię tranu, ale Rolmops zje i wypije wszystko. Od razu mu wszystkiego nie dam, bo mi się jeszcze psina wykopyrtnie, ale przez trzy dni da temu radę. A ty napijesz się mleka! Czy u was w domu jest mleko?