— Dawaj! — zawołała Zosia z determinacją.

Poczęła łakomie wyciągać wyborny napój przez rurkę, ku niebywałej radości Ewci. Rolmops patrzył zdumiony i oczarowany, zrozumiawszy, że chytrość ludzka jest niepojęta.

Zosia odjęła na chwilę usta od rurki.

— To świetne! — szepnęła z przejęciem. — Można jeszcze?

— Można, ale ostrożnie. Uważaj, kobieto, abyś nie zniszczyła powłoki!

— Uważam...

Policzki jej zaróżowiły się i z radości, i ze zbytniej gorliwości. Piła długo i łakomie.

— Oj! — zawołała, spojrzawszy z trwogą w naczynie.

— Co się stało?

— Zdaje mi się, że wysączyłam do ostatniej kropelki.