— Może być. Ale gdy wpadnę w gniew, jestem jeszcze straszniejszy, bo kąsam ludzi. Czego pani szuka?

— Pieniędzy. Przecież trzeba zapłacić... O, mój Boże!

Ewcia zaczęła gorączkowo potrząsać kieszonkę.

— Zgubiłam pieniądze! — jęknęła z rozpaczą.

— Dużo?

— Mało, ale zgubiłam... Kiedy pan mnie gonił.

— Nigdzie nie ma?

— Nigdzie... O, Boże!

— Niech pani przeszuka jeszcze tego kundla, bo temu psu nie można dowierzać. Ale ja się strasznie cieszę, że pani je zgubiła. Do Makowa już pani nie pojedzie i musi pani pójść do nas. Zbierać się do pochodu! Będziemy sobie po drodze śpiewali: „Choć burza huczy wkoło nas!”60.

I zaśmiał się tak głośno, że mucha, łażąca po stoliku, zerwała się przerażona.