— Czy pan ma czas jutro rano?
— Ja mam zawsze czas. Gdyby czas był naprawdę pieniądzem, byłbym milionerem.
— To dobrze. Pan mi musi jutro pomóc.
— Jestem do usług. Co mam uczynić?
— Nic wielkiego! Niech się pan tu zjawi o dziesiątej rano.
— Z rewolwerem? Ja nie mam rewolweru.
— Obejdzie się. Potem coś stąd zabierzemy i pójdziemy razem.
— Przez drzwi czy przez okno? Bo jeśli znowu przez okno...
— Przez drzwi. Ja sama nie dam rady.
— Czy to pachnie kryminałem?