— Jest to od najdawniejszych czasów liczba święta. Już Egipcjanie zwrócili na to uwagę. Siedem znali planet i siedem lat tworzyło u nich okres. Uchodziła za liczbę szczęśliwą i przynoszącą szczęście. Świeczniki wschodnich ludów były zawsze siedmioramienne. Siedem razy błogosławiono i siedem razy zaklinano. Wyliczano siedem cudów świata. Żydzi gadali o siedmiu diabłach, a Grecy poświęcili siódemkę Apollinowi266 i mieli siedmiu mędrców. Średniowiecze znało „siedem jędz”, a Pismo Święte mówi o siedmiu braciach śpiących267. Tydzień ma dni siedem. Głowa ma w sobie siedem otworów...

— Ja mam osiem! — zawołał Adaś. — Niedługo jednak ósmy otwór zagoi się i przestanę być fenomenem.

— Siedem grzechów śmiertelnych — wyliczał matematyk. — Siedem...

— Nasz dziadek miał siedem córek — przerwał mu pan profesor. — A wszystkie pono podobne były do grzechów śmiertelnych... Co cię tak zaniepokoiło, Piotrze?

Adaś, z którego twarzy znikł niefrasobliwy uśmiech, przysłonił ręką oczy, chroniąc je przed blaskiem słońca, i wpatrywał się uparcie w tę stronę, w której park łączył się z rzadkim lasem, odgrodzony od niego dość wysokim parkanem. Człowiek jakiś przesadził ów parkan i potykając się na nierównościach gruntu, biegł szybko. Jeszcze chwila, a zapadnie między drzewa.

— Malarz! — krzyknął Adaś. — Ale dlaczego ucieka?

Nie czekając, aż dwaj bracia odkrzykną mu słowami zdumienia, pobiegł ku dworowi, wołając z daleka:

— Panno Wando! Panno Wando!

— Jestem! — odezwała się dziewczyna z głębi domu.

— Gdzie on? — pytał Adaś zdyszany.