— A ty co tu robisz, kawalerze? — zapytał podejrzliwie.

— Spałem — odrzekł szeptem Adaś. — Niech pan uspokoi psy, a ja sobie stąd pójdę.

Usiłował wygramolić się z budy. Psy na widok człowieka warknęły groźnie i zaczęły zbliżać się podstępnie.

— Panie! — zawołał Adaś niemal ze łzami. — Niech je pan odpędzi.

— Psy nie wyrządzą kawalerowi żadnej krzywdy! — mówił garbaty człowiek posępnie. — A czemu kawaler spał w tej budzie?

— Bo zabłądziłem...

— Czy kawaler jest z obozu?

Adaś zawahał się, nie wiedząc, co odpowiedzieć. Skłamać nie chciał.

— A... więc nie z obozu — mówił tamten, jak gdyby sam do siebie. — W obozie mają inne odzienie...

— Czy ja mogę pójść sobie? — zapytał Adaś szybko.