długo nie powracał.

Ogromnie mi tęskno za panem, panie profesorze, za panią

Marią i panną Wandeczką. Ściskam wszystkich i łączę

ukłony dla całego domu. Wdzięczny Adaś.

— Jak ci się podoba ten list, przyjacielu? — zapytał towarzysza.

— Głupia gadanina, ale wystarczy.

— Wcale nie taka głupia. Czy nie zauważyłeś, że pan Adam znalazł „miłe towarzystwo”? „Miłe towarzystwo” — to my. Bardzo to pięknie z twojej strony, młodzieńcze... A kto to jest pani Maria?

— Pani Gąsowska... — odrzekł Adaś szybko.

— Aha! Wobec tego wszystko w porządku. Pan profesor jutro otrzyma twój list i będzie się cieszył, że ci jest dobrze. Nie będzie ci aż zbyt dobrze, ale to twoja własna wina. Czego te psy tak ujadają? — zaniepokoił się nagle. — Wyjrzyj no poza drzwi.

— Ktoś się po nocy rozbija łódką po wodzie — oznajmił towarzysz z machnięciem ręki. — Te małpy z obozu...