— Więc powinieneś mi być wdzięczny... I powinieneś z samej wdzięczności zaprzestać uporu. Słuchaj! Ja cię natychmiast wypuszczę, byłeś mi powiedział o wszystkim, co wiesz. Tamci nawet nie będą o tym wiedzieli. To źli ludzie!
„Aha! — pomyślał Adaś. — Zdrajca wśród zdrajców!”
— Mój towarzysz — mówił chudy gorączkowym szeptem — pojechał z listem do Wilna i powróci dopiero jutro.
— A ten drugi, garbaty? — zapytał Adaś z udanym przejęciem.
— W tej chwili jest dość daleko stąd, na folwarku, gdzie trzyma psy. Niedługo tu się zjawi, aby cię nakarmić. A potem pójdzie z twoim listem do twoich przyjaciół. Zrobilibyśmy tak: ja rozluźnię więzy i zostawię drzwi otwarte... Umkniesz wieczorem... Mnie tu też przez cały dzień nie będzie i umyślnie wrócę późno w nocy. Co o tym myślisz?
Adaś milczał przez dłuższą chwilę.
— A co będzie z Francuzem? — zapytał.
— Z Francuzem? Z jakim Francuzem?
— Był przecie z wami jakiś obcy...
Chudy rzucił niespokojnym spojrzeniem w mroczny kąt, skąd nie dochodził żaden szmer, po czym spojrzał uważnie na Adasia.