— Latarkę! — szepnął Adaś. — Ja nie mogę, szukaj ty... Czekaj no... Tu powinien sterczeć jakiś garnek. Jest! Sięgnij ręką do środka. Znalazłeś co?

— Tak... Małe zawiniątko... Zdaje się, że papiery...

— Dawaj! Teraz prędko do tej izby na lewo... Szukaj na łóżku pod siennikiem. Czujesz ręką papiery?

— Są!

— Dawaj, bracie! — szepnął Adaś.

Ukrył w zanadrzu sponiewierany rękopis księdza Koszyczka.

— Nic więcej? — szepnął Burski.

— Już wszystko! Teraz uciekajmy. Ale dokąd?

— Do nas, do obozu.

— To wy tu macie obóz?