— Z pewnością. I jego, i mnie. Ja się rozwieję w dym, ale on jest chory. Trzeba go będzie schować na kilka dni, a potem sobie odjedzie.
— Ty, oczywiście, zapadniesz352 u nas w obozie?
— Nie — odrzekł Adaś po namyśle. — Jeśli gdzie będą szukali, to u was, Stasiu! Kto tu dowodzi?
— Ja!
— A czy wam jest wszystko jedno, gdzie rozbijecie namioty?
— Cały świat należy do nas.
— To pięknie! W takim razie zabierzcie swoje namioty i chodźcie za mną tam, dokąd ja muszę pójść.
— Będzie jaka awantura? — zapytał Burski szybko.
— Będzie! — odrzekł Adaś ponuro.
— Zrobione! Należy przedtem wykonać dwie rzeczy: nie utopić się i ukryć tego pana. Jeśli pierwsze zadanie się nie uda, nie będzie potrzeby kłopotania się drugim. Chłopcy — zapytał cicho — dobrniemy?