„Jeżeli oficer pozostawił na tych drzwiach jakiś znak, umieścił go zapewne w miejscu bardzo niewidocznym, aby go nikt nie dojrzał przez prosty przypadek. Trzeba szukać tego miejsca. Najpewniej w jakimś zagięciu... Nie ma, nie ma!... Ach! Może coś napisał lub namalował farbą, którą starto, niosąc drzwi przez lasy i śniegi, czego oficer nie mógł przewidzieć w żaden sposób? Tak, tego nie przewidział, musiał się jednak obawiać, że drzwi zostaną kiedyś wymyte i że gorąca woda z ługiem373 napis zetrze. Człowiek to był mądry i roztropny! Umieścił przeto napis w takim miejscu na drzwiach, do którego nie dotarłaby woda i groźniejsze od wody ludzkie spojrzenie. Gdzie jest na drzwiach takie miejsce?”

Adaś uderzył się ręką w czoło.

— Nie masz ty, chłopczyno, nożyka? — zapytał wyrostka, pogromcę leniwej krowy.

Okazało się, że łagodny chłopczyna posiada owo mordercze narzędzie.

Adaś począł żmudnie i cierpliwie odejmować szerokie, żelazne okucie, tworzące wcale zbyteczną zbroję znikomej dziurki od klucza. Sczerniałe żelazo wpiło się w sosnowe miękkie drewno i wżarto się w nie ostrymi brzegami. Odjął je wreszcie i ujrzał jasną bliznę na poczerniałym drzewie.

Serce w nim zamarło: są znaki!

Wyżłobione ostrym narzędziem, zapewne końcem noża, i napuszczone czarną farbą, jeszcze doskonale widoczną. Z zapartym tchem czytał powoli francuskie słowa:

W wielkim domu znajdziesz dwie malowane brody.

Nie patrz poza siebie.

Patrz przed siebie i czytaj w brodzie!