Przez chwilę stał osłupiały.

„A jednak biedny oficer musiał być w malignie — pomyślał. — Przecie to nie ma sensu!”

Półgłosem powtórzył kilka razy dziwaczne, „brodate” słowa. Z sensem czy bez sensu, trzeba je zapamiętać i wyryć je w pamięci ostrym rylcem. Ponieważ mu się wydało, że słyszy w oddaleniu na żwirze kroki księdza, co przed mszą świętą poszedł pogadać z pszczołami, więc począł szybko zacierać kozikiem374 stary napis. Obłupał nim malowane słowa, aby ich już nikt nie mógł odczytać. Przyłożył na miejsce stare żelaziwo i wyszukawszy kamień przed szkołą, wbił nim rdzą przeżarte gwoździe.

Otarł pot z czoła i usiadł na progu.

Ksiądz Kazuro nadszedł wolnym krokiem.

— Chodź ze mną do kościoła, młodzianku święty! — mówił serdecznie. — Masz za co dziękować Panu Bogu!

— Mam, mam, kochany księże proboszczu! — zaśmiał się Adaś.

12. „Puk, puk w okieneczko...”

Panna Wanda wpadła do pokoju jak krogulec375 do gołębnika, wołając z daleka:

— List! Jest list od Adasia.