— Ejże! Co to wszystko ma znaczyć?
— Co takiego, stryjaszku? — spytała panna Wanda z niepokojem.
— Adaś wie przecie, że nasza wieś zowie się Bejgoła? Wie czy nie wie? Czemu ją tedy nazywa „Ejgołą”? Ha!
Nikt mu tego nie umiał wytłumaczyć, dlaczego Adaś dopuścił się takiego zaniedbania czy roztargnienia.
— Bawi się, więc mu wyleciało z głowy! — huknął brodaty.
— On nie jest taki! Ejgoła... Ejgoła... Ale w tym liście dziwniejsze jeszcze znajdują się rzeczy. Powiedzcie mi, kim jest ta „pani Maria”, za którą mu tak tęskno?
— Może o mnie myślał? — zaszemrała dobra pani Gąsowska.
— Przecie tobie na imię Ewa?
— Mógł zapomnieć...
— On?! Nie, on by nie zapomniał. A mówił do mnie dziesiątki razy: „pani Ewa prosi na obiad...”, „pani Ewa jest zmęczona...” Nie, nie! W tym coś tkwi, ale co? Jak myślisz? — zapytał, zwracając się do matematyka.