Po chwili zaczęły latać w ciemności gorące szepty:
— Panie profesorze! Znalazłem drzwi!
— Nie może być!
— I drzwi znalazłem, i napis. Wszystko wiem! Teraz trudno o tym opowiadać. Ja tylko na chwilę. Panie profesorze najdroższy! Niech pan teraz o nic nie pyta, bo nie mamy czasu. Czy w domu wszyscy śpią?
— Być może, że tylko Wandzia płacze... Przez cały dzień dzisiaj płakała...
— Och! — westchnął Adaś cichutko.
Przez moment milczenie nasiąkało mrokiem, po czym Adaś zaczął mówić:
— Niech pan profesor będzie taki dobry i pójdzie zobaczyć, czy kto nie śpi? We wszystkich oknach ciemno, ale trzeba być ostrożnym.
— Nie rozumiem, o co idzie, ale pójdę. Dziwne rzeczy, dziwne rzeczy!
Jak białe widmo w długiej koszuli, tak długiej jak opowieści o duchach, zniknął za drzwiami.