— W której stronie jest droga? — zapytał, zwracając się do pana Gąsowskiego.
— O dwadzieścia kroków stąd, za tymi drzewami... Ot, tam!
— Dobrze. Musimy mierzyć w stronę drogi od tego wzgórka.
Zajrzał znów do dokumentu i rzekł:
— Od tego wzgórka należy odliczyć ku północnej stronie dziesięć kroków. Muszą to być kroki duże, męskie, gdyż takimi odległość tę odmierzano. Niech pan profesor odliczy dziesięć kroków! Ku północy! Tak, dobrze...
Profesor, niezmiernie przejęty swoją rolą, zaczął kroczyć z powagą sekundanta400, co przed pojedynkiem wytycza metę śmierci. Wszyscy szli za nim w milczeniu.
— Dziesięć! — oznajmił profesor. — Nie pomyliłem się!
Adaś sprawdzał coś przez dłuższą chwilę w swoim papierze, po czym rzekł:
— A teraz jedenaście kroków ku zachodowi w najprostszej linii!
— Jedenaście ku zachodowi w prostej linii! — powtórzył profesor bezbarwnym głosem jak sternik okrętu, który musi powtórzyć komendę oficera.