— Jeszcze nic... „To” musi być zakopane głęboko. Panie profesorze, nic podejrzanego?

— Spokój i cisza! — odrzekł profesor.

— Kopmy!

Pracowali z zawziętym, milczącym uporem. Dół był już głęboki, lecz na nic jeszcze nie natrafiono.

— Jest coś! — krzyknął nagle Burski zduszonym głosem. — Ostrożnie!

Pan Gąsowski wetknął latarnię w dół, a Adaś, padłszy szybko na ziemię, wetknął tam głowę.

— Coś jest, coś jest! — oznajmił z głębokim wzruszeniem. — Staszek, właź!

Burski wskoczył do dołu i zniknął w nim razem z głową. Musiał się z czymś mocować, gdyż słychać było pracowite postękiwanie.

— Masz? — zawołał Adaś.

— Mam — odpowiedział głos z brzucha ziemi. — Jakaś żelazna skrzynka!