— Myślę, że jest ze wszystkich najtrudniejsza. Łatwiej było się domyślić cytaty z Danta i przy tak wspaniałej przemyślności jak twoja odnaleźć dwie brody. Ale teraz ani w ząb!

Wielka troska jak czarny ptak przelatywała z czoła na czoło, a wszystkie były zmarszczone. Dobra pani Gąsowska nie zajmowała się jednak rozwiązaniem zagadki; ją trapiło bowiem co innego.

— Żeby tylko Adaś nie rozchorował się z wysiłku — mówiła do córki. — Mnie pękłaby głowa.

— Jemu nie pęknie! — odpowiedziała panna Wanda w zamyśleniu i nagle, nie zapowiedziawszy „wielkiej sceny”, rzuciła się matce na szyję. — Och, mamusiu, mamusiu! — szeptała równocześnie gorąco i łzawo.

— Co ci się stało, moje dziecko? — zdumiała się matka. — Czy to przypadkiem nie z żołądka?

Nie było to jednak z żołądka, tylko z serca, na co medycyna nie zna lekarstwa. Adaś byłby to przejrzał w jednej chwili. Adaś był jednak całkowicie stracony dla świata. Przyczaił się w jakimś ciemnym kącie i zapadł się w siebie.

— Adaś rozmyśla! — ogłosił Staszek szeptem całemu domowi. — Nie przeszkadzajmy mu!

— Chyba mój brat mu przeszkodzi — odrzekł profesor. — Nie widziałeś gdzie mojego brata?

— Jest u siebie... Słyszałem, jak pan Gąsowski zamykał drzwi na klucz.

„O, to niedobrze!” — pomyślał pan profesor.